Slow to wybór między konsumpcjonizmem, a kupowaniem mniej a dobrej jakości. 

Umiejętność bycia “slow” to luksus. Niewiele osób może pozwolić sobie na powolne, uważne życie, którego nie wolno mylić z flegmatyzmem. Slow to wybór między konsumpcjonizmem, a kupowaniem mniej a dobrej jakości. 

Rozmowa z Dobrochną Rawicką, właścicielką marki Roskosh oraz ambasadorką jesiennej edycji targów Jestem Slow. 

Cześć Dobrochna. Miło Cię widzieć 😊 Dziś porozmawiamy o Twojej marce. Opowiedz mi proszę jak to wszystko się zaczęło, kiedy i skąd pojawił się pomysł na własną markę?

Trafiłaś w czuły punkt, mogłabym opowiadać o tym bez końca. Roskosh to projekt, który dojrzewał w mojej głowie przez kilka lat. Jestem z tych, którzy decyzje podejmują powoli, dokładnie analizując. Poza ukończonymi studiami stale brałam udział w różnych kursach i szkoleniach. Najważniejsze są dla mnie ostatnie dwa. W szkole szycia „Ciekawe Szycie” zdobyłam tytuł Czeladnika Krawiectwa, a w poznańskiej szkole mody „Forma”, uczyłam się tworzenia strategii marek. Postanowiłam zebrać całe doświadczenie i postawić wszystko na jedną kartę. Miałam stałą pracę w jednym z ogólnopolskich dzienników. Czułam jednak, że chcę tworzyć coś na własnych zasadach. To był ryzykowny krok, jednak nigdy go nie żałowałam. Dziś wypowiadam się jako Ambasadorka jesiennej edycji targów, których data przypada dokładnie na dzień w którym uruchomiłam sklep internetowy. To nie może być przypadek!

A skąd pomysł na markę? 

Moją ogromną pasją są materiały. Zbierałam unikatowe tkaniny. Pewnego razu uszyłam sobie ogromną ozdobę do włosów spodobała się w moim otoczeniu, reszta potoczyła się niezwykle dynamicznie. Także u mnie najpierw powstał prototyp projektu, a później pomysł na markę. Z początku wszystko obmyślałam strategicznie, w drugim kroku zabrałam się do pracy z grafikiem, chciałam żeby od samego startu całość wyglądała profesjonalne. Roskosh tworzy kobieta dla kobiet, wsłuchuję się w realne potrzeby klientek i rozmawiam z nimi w kuluarach, dopytując o zdanie. To cenne, że skupiam tak pomocne kobiety. Powstał nawet specjalny hashtag, #teamroskosh. Dziewczyny wstawiają zdjęcia tagując moim hashtagiem, to tworzy wyjątkową społeczność.

Czy te małe dzieła sztuki tworzysz zupełnie sama?

Marka to mój osobisty projekt. Z początku byłam sama, w kwestiach technicznych wspiera mnie niezastąpiony chłopak. Wszystkiego uczyliśmy się sami metodą prób i błędów. Z czasem zaangażowałam do współpracy doświadczone krawcowe, które pracują ze mną zdalnie w swoich pracowniach. Nie ukrywam jednak, że marzy mi się własna pracownia, gdzie w zespole tworzyłybyśmy akcesoria na zamówienie. Idealnie dopasowane do potrzeb klientek.

Twój flagowy produkt – co to, dlaczego akurat to?

Marka Roskosh zaczynała od gumek do włosów zwanych scrunchie. Przez kilka pierwszych miesięcy rzeczywiście był to produkt flagowy. Jednak ozdoby do włosów to obszerny temat. Puszczam wodze wyobraźni i wprowadzam nowe projekty. Za każdym razem wszystko testuję na sobie. Mam to szczęście, że jestem posiadaczką długich włosów i bez problemu mogę ocenić i modyfikować użytkowość projektów. 

Co Cię inspiruje?

Inspirują mnie rozmowy z kobietami. Moja afirmacja kobiet może wydać się przesadna, ale uważam, że drzemie w nas ogromna siła, której nie doceniamy i nie zdajemy sobie z niej sprawy. Przed założeniem Roskosh umniejszałam sobie, byłam wycofana i zachowawcza. Dzięki prowadzeniu własnej marki zrozumiałam, że sama ograniczałam swój rozwój. Właśnie dlatego inspirują mnie rozmowy w kobiecym gronie.

Czym jest dla Ciebie nurt (filozofia) slow? W jaki sposób się ona przejawia na co dzień?

W dzisiejszych czasach umiejętność bycia “slow” to luksus. Niewiele osób może pozwolić sobie na powolne, uważne życie, którego nie wolno mylić z flegmatyzmem. Slow to wybór między konsumpcjonizmem, a kupowaniem mniej a dobrej jakości. Ta jakość wcale nie oznacza wygórowanej ceny. Luksus Slow jest to dla każdego, pewnego rodzaju decyzja. Roskosh jest SLOW – szyję z końcówek kolekcji polskich projektantów i kuponów odzieżowych. Metkę, którą dołączam do zamówień można zasadzić. Jako #teamroskosh wspólnie siejemy ekologiczne praktyki. Prywatnie w nurcie SLOW wyszukuję perełek vintage, kupuję polskie kosmetyki naturalne, zwracam uwagę na to co jem. W pędzie dnia zwalniam i pozwalam sobie na slow coffee.

Twoje plany na przyszłość? Czym nas jeszcze zaskoczysz?

Chciałabym, aby Roskosh towarzyszyła moim klientkom przez cały dzień. Planuję tworzyć tematyczne projekty. Mogę zdradzić, że już wkrótce Roskosh będzie umilała sen. Ostatnio rozkochuję się w naturalnych kosmetykach polskich marek. Moje projekty powstają z potrzeb i rozmów. Z moich obserwacji brakuje akcesoriów, które wspierają pielęgnację twarzy. Mam nadzieję, że Was tym zaintrygowałam. :)

Więcej inspiracji i porad? Zajrzyj do magazynu Jestem Slow.

Otrzymaj 20 PLN zniżki
na Twoje kolejne zamówienie

Zapisz się do newslettera Jestem Slow. Nie przegap informacji o markach i najnowszych trendach w modzie Slow.

Polityka prywatności