Oio Lab to kosmetyki stworzone na miarę współczesnych kobiet, które pragną już nie tylko naturalnych składów, ale przede wszystkim skutecznego działania i wyraźnych efektów kuracji.

Joasiu, co było inspiracją do założenia marki? 

Inspiracją był i jest dorobek nauki, mądrość natury, chęć zaadresowania sytuacji w jakiej znajduje się nasza planeta i wyrażenia naszych wartości poprzez filozofię marki. To był długi proces dochodzenia do własnej marki, która jest jednocześnie skuteczna, opiera się na ważnych dla nas zjawiskach i wydobywa to co najlepsze z natury poprzez naukę.

 

Dlaczego wasze kosmetyki są dla wymagających użytkowników i na czym polega ich unikatowość?

Oio Lab jest dla osób dociekliwych, szeroko zainteresowanych światem beauty i wartościami marek, które wspierają. Taki wymagający użytkownik doceni naukowy aspekt powstawania kosmetyków – w kwestiach innowacji współpracujemy z laboratoriami zewnętrznymi i poznańskimi uniwersytetami. Nasze produkty otrzymujemy nowatorską, czystą metodą ekstrakcji, a nasze kosmetyki są tworzone z myślą o naszej planecie. Naturę traktujemy całościowo – minimalizujemy zużycie plastiku, stosujemy pro-środowiskowe rozwiązania, np. fioletowe szkło butelki chroni cenne składniki botaniczne – ma swoją konkretną funkcję. Ponadto, badamy realne skutki stosowania produktu na skórę, jak przy nawilżającym serum Aquasphere – używając go regularnie 7 dni w tygodniu, można odnotować 49,5% wzrostu w poziomie nawilżenia skóry. Jesteśmy bardzo transparentni odnośnie naszych składników, dokładnie je opisujemy, wyjaśniamy skąd pochodzą, dlaczego znajdują się w produkcie i w jaki sposób są pozyskiwane. 

Jaki jest wasz flagowy produkt, z czego jesteście najbardziej dumni? 

Tu wymienię dwa kosmetyki – pierwszy to Naprawcze Serum Anti-Blue Light - The E-serum, w którym znajduje się unikalny ferment z groszku, wspierający walkę z negatywnym działaniem światła niebieskiego. Szkodliwy wpływ blue light, czyli światła emitowanego przez urządzenia cyfrowe i elektroniczne na skórę jest przedmiotem wielu badań naukowych – już jednak wiadomo, że kwestia digital ageing jest realnym zjawiskiem, któremu chcemy przeciwdziałać. The E-serum oddziałuje nie tylko prewencyjnie – tworząc ochronną tarczę przeciw promieniom światła niebieskiego, ale jest także skuteczny wobec tych zmian, które już się dokonały. Drugim wyjątkowym produktem jest Rozjaśniająca Kuracja Olejkowa The Future Is Bright z witaminą C. Tutaj wyróżnia nas stabilna forma witaminy C w kuracji, która zachowuje taką samą strukturę i przeciwutleniające właściwości przez cały okres przydatności produktu. Dzięki temu pełni swoją regenerującą i rozjaśniającą funkcję w deklarowanym przez nas okresie przydatności – co nie jest takie oczywiste w przypadku różnych, dostępnych form witaminy C, które potrafią bardzo szybko się utlenić i stracić swoje właściwości. 

 

Jak długa jest droga od pomysłu do finalnego produktu w opakowaniu? Z jakimi problemami borykają się firmy, takie jak wasza przy wprowadzeniu na rynek kosmetyków? Jakie były największe przeszkody?

Długość drogi jest bardzo różna – czasem to pół roku, a czasem 2 lata – wiąże się to z próbami i badaniami nad kosmetykami. Spowalnia nas fakt, że nie stosujemy syntetycznych konserwantów, dlatego dłużej zajmuje nam osiągniecie idealnej konsystencji i struktury produktu. Gdyby to porównać do produktów spożywczych – syntetyki są jak sztuczny wzmacniacz smaku, a my musimy się dodatkowo wysilić, żeby naturalnymi metodami wydobyć esencję produktu. 

 

Czy praca to też Twoja pasja?

Zdecydowanie tak. W zasadzie praca wyrosła z mojej pasji. Wszystko działo się dwutorowo: od dawna dużo czytałam o składach produktów, śledziłam doniesienia z dziedziny medycyny i tendencje rynku kosmetycznego, a do tego posiadam doświadczenie w dystrybucji dermokosmetyków, znałam więc branżę beauty. W końcu założyłam własną markę w oparciu o ważne dla mnie wartości. Praca to zdecydowanie moja pasja i staram się nieustannie rozwijać w mojej branży i wychodzić poza utarte schematy działania.

Kto cię inspiruje?

Aktualnie czerpię inspirację z literatury o suplementach diety, wpływie światła i hormonów na człowieka. Jeśli chodzi o ludzi – nie ma jednej osoby, powiedziałabym, że to raczej połączenie pewnych zjawisk czy cech osób. Czuję się uprzywilejowana, mając wokół siebie ciekawych, inspirujących ludzi, ale bardziej niż konkretny człowiek, inspiruje mnie to, jak ktoś reaguje w danej sytuacji.

 

Czy masz jakieś swoje triki/rady, dzięki którym jesteś slow?

Moje patenty to czytanie i kundalini joga, ale tak naprawdę wciąż uczę się, jak być slow (śmiech).

 

Jak wygląda twoja kosmetyczka? Co w niej znajdziemy?

Jeśli chodzi o pielęgnację, to stosuję tylko produkty Oio. Zawsze powtarzam naszej doktor Ani Bobkowskiej, która rozwija nasze formuły, że czekam na chwilę, kiedy nie będę musiała kupować żadnych kosmetyków również kolorowych poza Oio. W kwestii makijażu lubię kremy koloryzujące – aktualnie stosuję krem CC i puder brązujący Embryolisse. 

 

Jak wyobrażacie sobie przyszłość branży po epidemii?

Na pewno będzie jeszcze większy nacisk na sprzedaż online – powstała nowa grupa konsumentów, którzy przekonali się do wirtualnych zakupów i odkryli ich walory. Myślę, że marki będą kładły duży nacisk na filozofię i wartości, które reprezentują. Zakupy nie będą impulsywne, tylko bardziej przemyślane i świadome. A my jesteśmy jak najbardziej gotowi, żeby wyjść naprzeciw potrzebom takiego konsumenta.

 

Kto jest waszym klientem? Do jakiego klienta chcecie dotrzeć?

Na pewno są to bardzo świadomi klienci – interesują się nie tylko urodą, ale także składami kosmetyków i sytuacją ekologiczną planety, chcą wspierać firmy, które wyznają podobne do nich wartości i traktują pielęgnację całościowo. W Oio inspirujemy się naturą – poprzez naukę chcemy wydobyć z niej to, co najlepsze, w sposób innowacyjny, ale również sięgający do tradycyjnej wiedzy. Sięgamy przy tym do mądrości ajurwedy czy medycyny chińskiej – takie podejście jest uziemiające, uczy pokory. Zatem z jednej strony nasz klient jest nowoczesny, ceni naukę, a z drugiej – docenia to, że sięgamy do korzeni czy minimalizujemy zużycie plastiku, traktując pielęgnację jako część zrównoważonego stylu życia. 

 

Czym chcecie wyróżnić się na polskim rynku? 

Uważamy, że całościowe podejście do pielęgnacji, to nie tylko skóra, ale też ciało, duch i umysł. Do tego napędza nas ciągła ciekawość czegoś nowego. Nie boimy się zmienić podejścia, podważyć zasad, które funkcjonują od dawna, ale w naszym przypadku się nie sprawdzają. Wyróżnia nas nieustanna ewolucja marki, która rozwija się razem z nami. Oio Lab to płynny koncept.

 

Zdradź nam proszę, jakie macie plany na przyszłość. Czym jeszcze nas zaskoczycie? 

Pracujemy nad kremem, który ma na celu przeciwdziałanie wpływom kortyzolu – hormonu stresu na skórę. Naszą inspiracją są przede wszystkim grzyby, fermenty oraz zjawiska w postaci realnego oddziaływania hormonów na człowieka. 

Więcej inspiracji i porad? Zajrzyj do magazynu Jestem Slow.

Otrzymaj 20 PLN zniżki
na Twoje kolejne zamówienie

Zapisz się do newslettera Jestem Slow. Nie przegap informacji o markach i najnowszych trendach w modzie Slow.

Polityka prywatności