Nadzieja na szczęście.

Dlaczego została nauczycielką-wolontariuszką kursu Sztuka Oddechu, zwanego też Kursem Szczęścia (Happiness Program)? Z czystej wdzięczności. Ten kurs i praktyki oddechowe, które na nim poznała uratowały jej życie. Dosłownie. Jako osoba po kryzysie psychicznym chce pomagać innym w tym położeniu, bo wie, co przechodzą i jak im ciężko, często bez zrozumienia otoczenia i najbliższych – historia Marty Sawickiej – Danielak (Marta Masada) pisarki, dziennikarki oraz certyfikowanej nauczycielki jogi, technik oddechowych i medytacji, ekspertki kampanii #Odetchnij.

Byłam nadwrażliwym dzieckiem o nad wyraz bogatej wyobraźni i powracających stanach lękowych. Widziałam, słyszałam i czułam więcej. Jako kilkulatka mówiłam, że tak bardzo mi smutno, że chciałabym zniknąć, albo wrócić tam skąd przyszłam. Mama dopytywała, kto mnie skrzywdził, ale to nie okoliczności zewnętrzne sprawiały, że czułam się źle. Smutek i lęk płynęły z mojego wnętrza. Do tego byłam przesadnie ambitna i obowiązkowa, miałam nerwicę żołądka i ciągły ból brzucha przed wyjściem do przedszkola, a potem szkoły. Nie chciałam zawieźć dorosłych. Wśród rówieśników czułam się obco. Jedni lekarze przepisywali syrop Relanium inni kazali iść do egzorcysty, bo budziłam się w nocy i rozmawiałam z wilkami, które według mnie leżały przy łóżku. Czasem wilki lub inne zwierzęta, które widziałam, kazały mi wyjść z mieszkania i błądzić korytarzami bloku w środku nocy. Sąsiadki radziły wizytę u szeptuchy (pochodzę z Podlasia, szeptucha to zielarka, rodzaj lokalnej wiedźmy i uzdrowicielki). 

Gdy urosłam smutek nie zniknął, ale wilki i inne postaci odeszły. Przyszła bulimia. Jako nastolatka cierpiałam na nią przez blisko trzy lata i odmawiałam wszelkiej pomocy – uciekałam z wizyt u psychologa, nie zgadzałam się na podjęcie terapii grupowej. Nie chciałam przyjmować żadnych leków i wierzyłam, że wyjdę z tego sama. I wyszłam. Dzięki samozaparciu i silnej woli, jednak bardzo dużym kosztem psychicznym i energetycznym.

Odkąd pamiętam towarzyszyły mi myśli samobójcze. Gdy byłam nastolatką usłyszałam od jednego z lekarzy, że inteligentni ludzie o artystycznej naturze już tak mają i trzeba się z tym pogodzić. Uwierzyłam w to. Uwierzyłam, że całe życie trzeba cierpieć i nie da się niczego zrobić z emocjami, smutkiem i stresem. Może dlatego jako dorosła kobieta, nie wierząc w efekt, zarzucałam każdą rozpoczętą terapię, nagle przestawałam brać leki psychotropowe, które dostawałam od psychiatrów po kolejnych załamaniach nerwowych. Ale nie siedziałam cicho w kąciku i nie chciałam się nad sobą użalać. Brałam się więc z życiem za bary, dużo pracowałam, podróżowałam, w młodym wieku robiłam karierę w mediach. Uciekałam w nadaktywne, szybkie życie by jak najrzadziej być ze sobą samą.  I tylko w niektóre weekendy, jeśli były wolne od pracy i gdy nikt mnie nie widział, zdejmowałam maskę i spędzałam dwa dni w łóżku płacząc, a czasem wręcz wyjąc z bólu. A potem płacząc i pijąc samotnie alkohol bo odkryłam, że zagłusza cierpienie. Oczywiście tylko na chwilę, bo alkohol jedynie wzmaga stany depresyjne. A depresję miałam już wtedy stwierdzoną.

Kilkanaście lat temu koleżanka z warszawskiej redakcji wysłała mnie na kurs „Sztuka Oddechu”  fundacji The Art Of Living. To nie były czasy, gdy słowa mindfulness, joga czy medytacja było tak powszechne jak dziś. Ale już wtedy byłam po pierwszych zajęciach jogi, na którą chodziłam do kobiecego klubu i miałam świadomość jak mnie wycisza. Poszłam więc na kurs bez żadnych oczekiwań, od zawsze lubiłam poznawać nowe rzeczy. I to był przełom.

Pamiętam ten moment, gdy wracając z kolejnego dnia jego trwania nagle uśmiecham się z serca do ludzi w przedziale metra, bo niespodziewanie czuję więź z każdym. Pamiętam jak pasażerowie zaczynają odwzajemniać ten uśmiech, jak budzi się we mnie radość. I nagle zaczynam rozumieć, że to nie świat jest straszny i obcy, tylko ja i moja choroba każe go tak postrzegać. Zrozumiałam wtedy, że dopiero, gdy docieram do siebie samej, do tego spokoju i ciszy głęboko we mnie, dopiero wtedy mogę nawiązać serdeczną więź z otoczeniem, z innymi ludźmi i wszelkimi pozaludzkimi istotami. Dopiero wtedy dostaję klarowną wizję tego kim jestem, czego pragnę i gdzie tak naprawdę tkwi szczęście.

Uleczył mnie świadomy oddech. I unikatowa metoda oddechowo-medytacyjna Sudarshan Kriya, która jest głównym punktem tego programu i którą potem każdy uczestnik praktykuje w domu, dostając wcześniej instruktaż. Dziś metodę tę stosuje kilka milionów ludzi na całym świecie i  jest jedną z najlepiej przebadanych naukowo i opisanych praktyk oddechowych. Redukuje stres i napięcie, obniża poziom kortyzolu, podnosi poziom serotoniny i tym samym nasz nastrój, wycisza i normalizuje poziom fal mózgowych, pomaga w koncentracji, wzmacnia system odpornościowy i wiele innych. Stosowana jest w szpitalach czy w programach resocjalizacji więźniów. Kolejne doniesienia i publikacje naukowe (m.in. Oslo University, Harvard University, Yale University) potwierdzają jej dobroczynny wpływ i szerokie spectrum działania. I jest najskuteczniejszą  niefarmakologiczną metodą walki z depresją. Badania kliniczne wykazują jej 70% skuteczność w leczeniu pacjentów chorych na depresję, bez względu na jej stopień, już po 3-4 tygodniach. Jednym słowem: działa! Pod warunkiem, że stosujemy ją konsekwentnie. Ta zasada dotyczy każdego lekarstwa, nie tylko codziennych pigułek, ale też tych naturalnych leków. A takim jest świadomy oddech. 

*Sudarshan Kriya i wszelkie inne metody oddechowe oraz medytacyjne nie są wskazane dla osób ze stwierdzoną schizofrenią czy psychotycznymi problemami psychiatrycznymi. Jeżeli jesteś pod opieką lekarza, zawsze zasięgnij jego opinii w kwestii podjęcia niekonwencjonalnej terapii. 

 

Marta Sawicka - Danielak jest pisarką, dziennikarką oraz certyfikowaną nauczycielką jogi, technik oddechowych i medytacji.  Więcej na: sawickadanielak.com

 

Chcesz wiedzieć więcej, szukasz pomocy, pragniesz poznać tajniki jogi. oddechu i medytacji?  – napisz do mnie: terazyoga@gmail.com

Więcej inspiracji i porad? Zajrzyj do magazynu Jestem Slow.

Otrzymaj 20 PLN zniżki
na Twoje kolejne zamówienie

Zapisz się do newslettera Jestem Slow. Nie przegap informacji o markach i najnowszych trendach w modzie Slow.

Polityka prywatności