“I love Grain” to marka, która przypomina, że czas się zatrzymać. Wrócić do natury. Zadbać o siebie, o to co naprawdę ważne.

Jestem Slow: Dziewczyny, czym się zajmujecie?

Barbara Belska i Justyna Borska: Nasza historia to splot różnych okoliczności, które nas ze sobą połączyły. Obie urodziłyśmy się w październiku tego samego roku. Obie mamy córki w tym samym wieku, obie z marca. Ich imionami nazwałyśmy nasze dwie dziecięce poduszki: Gaja i Jana. Wierzymy, że to nie przypadek, że razem coś stworzyłyśmy. Zaczęło się od rozmów, pomysłów, długiego poszukiwania idealnych rozwiązań, ponieważ obie lubimy perfekcje. Nasz projekt rozpoczął się na długo przed powstaniem samej firmy.

Babcia Justyny była modystką i robiła piękne kapelusze zaraz po wojnie dla bogatych klientek, które potrafiły czekać na ręcznie robiony kapelusz nawet... dwa miesiące! Druga babcia, dziś 96-latka, szyła poduszki, a że rodzina miała pole gryki, łusek było pod dostatkiem... Nie mogłyśmy nie wykorzystać tej wiedzy i historii, a że same poszukiwałyśmy najzdrowszych rozwiązań w każdym aspekcie życia, sen był jednym z nich. 

"Dokładnie analizowałyśmy wpływ snu na nasz organizm, poziom życia i zdrowia. Sprawdziłyśmy, jak wpływa na nas sen na poduszkach sztucznych, a jak na naturalnych. Czy to faktycznie ma jakieś znacznie dla ludzkiego organizmu - spanie na poliestrze, a spanie na łuskach?" 

No, nie była to Ameryka, lecz faktycznie komfort snu, odpoczynku, poziom energii oraz ogólny wpływ poduszki na nasze zdrowie. Zmienia się on w zależności od tego, jaka jest to poduszka i co mamy w niej w środku.

Jeśli chodzi o samo projektowanie/dizajn, nie chcemy nadużywać tego słowa. My szyjemy poduszki - nie jest to odkrywcze na poziomie zastawek serca czy nowoczesnej architektury :) 

Jest wiele ciekawych materiałów i wzorów, które możemy spotkać na pościeli. Skupiamy się na detalach, na tym, aby nasze produkty były ponadczasowe i proste. Kolorystyka, jaką wybieramy, jest dopasowana tak, aby nie drażniła oka nawet po kilku czy kilkunastu miesiącach. Są pewne produkty, które zawsze będą modne, nigdy się nie nudzą. Jeśli chodzi o rodzaj materiału, to tutaj nie ma kompromisów - przynajmniej do tej pory. Musi być to bardzo wysokiej jakości bawełna. Wybieramy len gładzony i diagonalne sploty ponieważ są trwałe i bardziej eleganckie od satyny.

JS: Skąd czerpiecie inspirację?

JB: Pytanie to nie jest łatwe ponieważ otacza nas tak wiele w dzisiejszym świecie, że trudno jest wybrać coś jednego, konkretnego i ubrać to w słowa. Inspiracją z definicji jest coś, co zachęca twórcę do działania - wena - i myślę, że ona po prostu jest w nas :) Przynajmniej ja to tak czuję. Właśnie ta chęć do działania, do parcia na przód, do niepoddawania się mimo przeciwności… Mnie inspirują zwyczajni ludzie, którzy byli w sytuacji bez wyjścia, którym nie dawano szans na zdrowie i życie, a pokazali, że jest inna droga i można osiągnąć coś mimo wszystko. Takie osoby to np. Terry Walhs, Marek Adamik (RIP), ale również zwykli ludzie, których znam i wiem co przez co przeszli.

Poza tym inspiruje mnie natura - sama w sobie; jak dużo daje nam możliwości, których nie dostrzegamy, nie doceniamy. Proste rzeczy i rozwiązania są na wyciągnięcie ręki! A nam wydają niemożliwe lub zbyt trywialne, i szukamy, błądzimy... Odwieczny spór między Pasteurem i Bechampem. Zawsze zastanawiam się, co byłoby, gdyby jednak Pasteur wcześniej przyznał rację Bechampowi. Czy nadal spalibyśmy na siennikach? Co w ogóle by się wydarzyło? To ciekawy temat.

BB: Mnie inspiruje wszystko: otaczający ludzie, natura, muzyka, zapachy, podróże. Wszystko to i każde z osobna kształtuje sposób w jaki patrzę, jak myślę i czym się zachwycam. Nasze poduszki powstały z potrzeby powrotu do korzeni, natury, nieodpartej chęci otaczania się przedmiotami, które pozytywnie wpływają zarówno na nasze zdrowie fizyczne, jak i umysł. Uczucie przyjemności możemy odbierać wszystkimi zmysłami i właśnie ich zaspokojenie było dla nas kluczowe. Dla mnie inspiracja ma charakter twórczy, a obserwowanie pracy innych - jest nieocenioną nauką.

JS: Wasz ulubiony polski i zagraniczny projektant, twórca, marka? 

BB i JB: Lubimy rożne marki. Marka, którą bardzo szanujemy to Missoni. Może właśnie dlatego idziemy swoją drogą podobnie jak oni? Oczywiście nie porównujemy się z nimi, to zupełnie inny poziom i tradycja, jednak podobnie jak Missoninie oglądamy się na trendy i uważamy, że rodzina to potęga.

Mamy paru ulubionych polskich projektantów. Jeżeli chodzi o modę to Kombokolor, których szanujemy za duża odwagę w graficznych kreacjach materiałów. W dizajnie podziwiamy zaś Piotra Stolarskiego, za prostotę myśli i perfekcyjne zespolenie funkcji z formą.

U innych projektantów cenimy przede wszystkim odwagę oraz nowatorskie spojrzenie. Polska jest krajem wielopłaszczyznowym, gdzie lata komunizmu nauczyły nas myśli kreatywnej, a młody kapitalizm paradoksalnie przybliżył estetykę bardziej do myśli wschodniej, niż zachodniej. Taki historycznie i kulturowo uwarunkowany melanż zaowocował wspaniałymi projektami. Mamy wspaniałych wizjonerów, problemem jednak jest wszechobecny brak pewności siebie. To nas, Polaków, niestety blokuje i podcina skrzydła.

JS: Czym dla Was jest “slow”?

BB i JB: Slow... Myślimy, że “slow”, takie prawdziwe, jest trudne do osiągnięcia w naszym świecie. Nawet jeśli inicjatywy pokazujące, że należy zwolinić tempo życia, uważamy za jak najbardziej potrzebne i korzystne, to według nas “slow” oznacza przede wszystkim stan umysłu. Mimo tego, że dużo nad sobą pracujemy, nie możemy powiedzieć, że “slow” osiągnęłyśmy, wręcz przeciwnie - nasze głowy ciągle są czymś zajęte, wciąż o czymś myślimy, gdzieś pędzimy. Może Eckhart Tolle czy David Hawkings taki stan osiągnęli? Trudno nam podać konkretne przykłady ludzi, którzy rzeczywiście są w pełni “slow”.

JS: Gdzie chciałybyście być za 10 lat?

BB i JB: Modne jest teraz powiedzenie bycie “tu i teraz”. Wbrew pozorom wcale nie jest to takie łatwe i nie każdy potrafi faktycznie skupić się na tym co teraz i tu. Nawet my nie patrzymy na I Love Grainw kategorii “za 10 lat”. Ten produkt jest naprawdę dobry teraz i już, w tej chwili, niesamowicie pomaga wielu osobom. To jest dla nas najważniejsze! Pomagać coraz większej liczbie osób i robić to przy pomocy nie tylko zdrowych ale i ciekawych, pięknych przedmiotów. Pewnie za te 10 lat tych tych zadowolonych osób będzie wystarczająco wiele, że nasze szczęście będzie nieocenione. Tego, czego jestem pewna, to to, że chcę być zdrowa i być nad morzem, nawet zaraz! Niekoniecznie za 10 lat.

Szukasz produktów od polskich manufaktur? Sprawdź, co dla Ciebie mamy.

Więcej inspiracji i porad? Zajrzyj do magazynu Jestem Slow.

Otrzymaj 20 PLN zniżki
na Twoje kolejne zamówienie

Zapisz się do newslettera Jestem Slow. Nie przegap informacji o markach i najnowszych trendach w modzie Slow.

Polityka prywatności