Grafika, film, fotografia i projektowanie. 
Jaśmina Parkita i Norbert Serafin i ich dzieńdobry.

Jestem Slow: Kim jesteście? Opowiedzcie swoją historię.

Trzonem dzieńdobry jesteśmy my: Jaśmina Parkita i Norbert Serafin
Pomagają nam Alicja – mama Jaśminy i Tobiasz – nasz przyjaciel. Jaśmina z wykształcenia jest grafikiem i projektantem tkanin. Ukończyła kierunek Druk na Tkaninie na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Norbert skończył Wyższą Szkołę Sztuki i Projektowania w Łodzi na kierunku Realizacja Obrazu Filmowego i Telewizyjnego.

Przed modą zajmowaliśmy się całkowicie innymi rzeczami. Norbert kręcił filmy i teledyski dla polskiej sceny hiphopowej, berlińskiej wytwórni płyt winylowych Project Mooncircle, czy solistów takich jak Kasa Kasowski. W 2015 roku film pt „Nieśmiertelna” reżyserii Huberta Patynowskiego, w którym Norbert był operatorem zdobył główna nagrodę w ramach międzynarodowego festiwalu OFF CAMERA w Krakowie. Jest pasjonatem fotografii analogowej i często można go spotkać biegającego z aparatem. 

Jaśmina zajmowała się głównie grafiką i ilustracją, tworzyła okładki płyt dla takich zespołów jak Czesław Śpiewa, Happysad, Artur Andrus czy Indios Bravos. Projektowała również ilustracje do książek dla dzieci, ilustracje prasowe min. dla Gazety Wyborczej i Charakterów. Ma na swoim koncie epizod stworzenia scenografii do koncertu Czesław Śpiewa w Stodole oraz kilka wystaw indywidualnych.

Jaśmina Parkita: Rysowałam i malowałam od dziecka, a oprócz tego od zawsze interesowały mnie tekstylia. Jako mała dziewczynka, a później nastolatka przerabiałam wszystkie swoje ubrania – przeszywałam, obcinałam, farbowałam itd. Dlatego po długim okresie zajmowania się wyłącznie grafiką 2D, zdecydowałam się na studia na wydziale tkaniny i ubioru w Łodzi, aby przenieść swoją graficzną twórczość na przedmioty i odzież. Pomysł żeby drukować grafiki Jaśminy na ubraniach wyszedł od Norberta.

Norbert Serafin: Sieciówki nie oferowały, żadnych ciekawych bluz i t-shirt'ów. Pewnego dnia wziąłem grafiki, znalazłem drukarnie i zrobiłem kilka ciuchów dla siebie. Coraz więcej znajomych domagało się podobnych ubrań i dzięki temu zrobiliśmy pierwszą większą partię koszulek. W takich okolicznościach w 2012 roku powstała marka dzieńdobry

"W pierwszym roku działania dzieńdobry wszystko robiliśmy spontanicznie i intuicyjnie – np. farbowaliśmy czyste koszulki w wielkich garach na domowej kuchence, które później ręcznie Jaśmina przerabiała na mini-maszynie do szycia, którą pożyczył jej Tobiasz, albo odbijaliśmy potajemnie sitodruki na tkaninach w pracowni ASP po zajęciach".

Z czasem dzieńdobry rozwinęło się do tego stopnia, że ręczna produkcja w domu nas przerosła i zaczęliśmy szukać małych zakładów które pomogłyby nam w produkcji. Na szczęście w Łodzi przemysł włókienniczy nadal funkcjonuje całkiem nieźle - wciąż istnieją małe szwalnie, pracownie i manufaktury, które współtworzą nasze małe kolekcje.

JS: Czym dla Was jest nurt Slow?

J.P.&N.S.: Slow fashion to po pierwsze poczucie, że to co robimy daję nam satysfakcję, poczucie spełnienia i radość. 

Po drugie to co robimy daje radość również innym. Uwielbiamy rozmawiać z klientami dzieńdobry, którzy szczerze cieszą się ze swoich nowych, wyjątkowych ubrań. 

Po trzecie to właśnie wyjątkowość i oryginalność produktów – przeciwieństwo masowej produkcji. Najczęściej marki tworzące w duchu Slow produkują niewielkie kolekcje, dzięki czemu klienci mają pewność posiadania unikatowych ubrań. 

Po czwarte współpraca z małymi, często nawet jednoosobowymi zakładami i manufakturami, co oznacza bezpośredni kontakt z człowiekiem, który produkuje dla nas np. dzianinę lub metki. Dzięki temu nie dosyć, że mamy wgląd w produkcję poszczególnych elementów od podstaw, zdobywamy wiedzę i pomoc od doświadczonych rzemieślników, ale również bardzo często zaprzyjaźniamy się i utrzymujemy serdeczne relacje. 

Po piąte, Slow Fashion to właśnie kontakt z człowiekiem – od producentów dzianin, drukarzy, krojczych, szwaczki po klientów. 

Po szóste, to uczciwość – w produkcji, w jakości, w projektowaniu, we współpracy z ludźmi i w końcu w cenie. To wspieranie lokalnego rynku i bojkotowanie wykorzystywania i zmuszania ludzi do pracy w uwłaczających warunkach. Slow Fashion to dla nas pewność, że produkty przetrwają więcej niż jeden sezon, a za tym idą same pozytywy, takie jak chociażby minimalizowanie ilości śmieci i zanieczyszczeń środowiska.

JS: Skąd czerpiecie inspirację?

J.P.&N.S.: Jako, że żadne z nas nigdy nie uczyło się projektowania ubrań, inspiracje na formy i fasony czerpiemy z obserwacji jak ubierają się ludzie na ulicach oraz z analizowania potrzeb swoich i naszych znajomych. W dzieńdobry zależy nam na wygodzie, dlatego nasze kroje są często proste i oversize'owe. W przeciwieństwie do prostych form stawiamy na bogate druki na tkaninach. Za wszystkie patterny i grafiki odpowiedzialna jest Jaśmina. 

"Głównym źródłem inspiracji jest sztuka. Jaśmina uwielbia szalone projekty włoskich artystów tworzących w nurcie Antydesignu czy zwariowane rzeźby Maurizio Cattelana, roślinne i zwierzęce motywy z obrazów Henri'ego Rousseau lub Fridy Khalo. Od dawna fascynuje się także twórczością dzieci i sztuką naiwną".

JS: Gdzie chcielibyście być za 10 lat?

J.P.&N.S.: Ostatnio intensywnie myślimy o rozszerzeniu działalności na Europę oraz poszerzeniu asortymentu dzieńdobry. Planujemy wprowadzić nowe produkty do domu, takie jak pufy, duże siedziska, pościel itp., oraz ku uciesze stale rosnącego grona naszych znajomych - młodych rodziców, również ubrania dla dzieci. Marzy nam się żeby za 10 lat dzieńdobry wysyłało paczki na cały świat i miało kilka sklepów stacjonarnych. A bardziej osobiście - Jaśmina marzy by za 10 lat mieć wystawę w MoMA, a Norbert, że będzie działał w jednej z większych agencji fotografów reportażowych typu Magnum

JS: Wasi ulubieni polscy i zagraniczni projektanci?

J.P.&N.S.: Na piedestale stawiam Domi Grzybek i IMA MAD których projekty są dla mnie doskonałe pod każdym względem! Pozostając w duchu Slow Fashion osobiście uwielbiam i noszę bieliznę Senvieniu, podziwiam projekty Kombokolor, biżuterię 10DECOART, ceramikę ENDE, które idealnie wpasowują się w mój gust, śledzę każdą nowość od Yeah Bunny, Pan Tu Nie Stał czy Kopi. Z zagranicznych marek kocham wszystkie projekty Lazy Oaf!

NS: Lubię ubrania The Urban Beard, Pan Tu Nie Stał oraz Turbokolor. Za dbałość o szczegóły, dobrą jakość i współczesny design. Z zagranicznych Carhartt oraz Dickies
Nie mogę też pominąć plecaków od PAK-IN. Mam ich chyba ze 3.

Otrzymaj 20 PLN zniżki
na Twoje kolejne zamówienie

Zapisz się do newslettera Jestem Slow. Nie przegap informacji o markach i najnowszych trendach w modzie Slow.

Polityka prywatności